
Ta trawa jest z pewnością wyjątkowa we Francji, ale czy zdają sobie sprawę z ogromnego naturalnego wkładu, jaki te zwierzęta wnoszą do naszych sadów?
Godne tych z Kobe w Japonii, które masuje się piwem, nasze krowy nigdy nie są trzymane w oborze, zawsze są na trawie i co roku pochłaniają czterokrotność swojej wagi w naszych jabłkach!
To prawdziwe „święte szczęściary”, a my razem z nimi, bo są wspaniałymi kosiarkami i naturalnymi „nawoziarkami” naszych sadów!

Krowy… „święte szczęściary”
Zawsze się śmiejemy, gdy nasi sąsiedzi hodowcy pełnej krwi zarzucają nam, że pozwalamy – jak to pogardliwie określają – „pospolitym krowom” skubać trawę tak piękną i bogatą, że nazywają ją „normandzkim kawiorem”,