Na tle wyrazistych aromatów normandzkich jabłek ten likier kawowy z Calvadosem zaprasza zmysły w długą podróż smaku – od Rogu Afryki po żyzne ziemie Ameryki Środkowej.
Warto degustować go z zamkniętymi oczami: egzotyka zamieszkała tu w sercu naszej pięknej Normandii.
Naszą młodość kołysała „mała kawa z calvą”, którą robotnicy pili wczesnym rankiem przy barze w bistro, zanim wyruszyli do ciężkiej pracy na budowach.
To na ich cześć odświeżyliśmy ten przepis, wyraźnie go łagodząc do skromnych 27%, nadając mu pełną krągłość – a przede wszystkim szlachectwo, na jakie zasłużyli ci ludzie, twórcy tego pięknego połączenia.